Proces ideowy w projekcie [krok po kroku] – wskazówki dla świeżych studentów architektury

Czy spojrzeliście kiedyś na budynek i zastanawialiście się, jak architekci doszli do danej formy?

Co zaważyło na podjętych w biurze decyzjach?

Dlaczego coś, co mijamy na spacerze po mieście, wygląda jak wygląda? 

Wszystko, co nas zewsząd otacza, czy to budynek, czy wygląd telefonu, czy nawet opakowanie płatków śniadaniowych, miało początek swojej formy w głowie pewnej osoby. Częstym sposobem na zaczęcie pracy nad czymś kreatywnym jest wyjęcie kartki papieru i ołówka, i sprawdzenie swoich myśli w prostym rysunku lub szybkim modelu. 

W tym artykule dowiesz się, jak z tych szkiców:

Powstał pomysł na poniższy projekt zabudowy wielorodzinnej:

1. Przedstawienie idei

Większość z nas ma świetne pomysły, ale nie potrafi ich wcielić w rzeczywistość. Problemem często nie jest brak kreatywności, ale nieumiejętne przedstawienie naszych idei innym. Musimy zdawać sobie przy tym sprawę, że artysta nie do końca tworzy jedynie dla siebie, dla czystego wydobycia z wnętrza swych pragnień na zewnątrz w postaci obrazu, rzeźby… Tworzymy również, a może przede wszystkim, dla innych. Dziecko przykładowo chciałoby, żeby jego mama doceniła czas i poświęcenie, jakie włożyło w zrobienie obrazka na zajęciach z plastyki. 

Trochę starsi twórcy, jakimi są uczniowie rysunku czy studenci architektury ;), muszą swój proces myślowo-ideowy przedstawiać prowadzącym i asystentom, którzy pomogą im go później zaawansować. Jeśli frustrujemy się, że ktoś nie zrozumiał naszego geniuszu, może wina leży częściowo po naszej stronie? Każdy pomysł, jawiący się w głowie, powinniśmy od razu wypróbować na kartce – wtedy dopiero możemy ocenić, czy jest on możliwy do realizacji, czy jest tylko głosem w dyskusji.

Rysując, myślimy. Możemy dodawać poprawki, korygować błędy. W głowie ten obraz ideowy pozostaje często za mgłą, wyidealizowany, nie skonfrontowany z prawdą i krytyką. 

2. Kreatywność

Zawód artystyczny wymaga nieustannej kreatywności. Na studiach architektonicznych w ciągu piątego semestru musimy zaprojektować zabudowę wielorodzinną, kładkę dla pieszych i farmę agroturystyczną. Wymaga się od nas genialnych pomysłów na większości przedmiotów akademickich. Czy można więc być kreatywnym 24/7?

Odpowiedź brzmi: to zależy. Zależy od osobowości, naszego stylu życia, naszych wcześniejszych doświadczeń, od dostępności czasowej, od ludzi i otoczenia, w jakim się poruszamy. Jako studentka 4-tego roku architektury można by powiedzieć, że mam już pewien ogląd na to, co lubię a czego nie, do czego dążę i czego unikam w projektowaniu. Na poświęcenie się studiom mam wystarczająco czasu, gdyż pracuję jedynie dorywczo. Dużo czasu jednak poświęcam na samokształcenie, czyli czytanie książek, edukację muzyczną i naukę języków obcych (obecnie koreańskiego i francuskiego).

W porównaniu z pierwszoroczniakiem czuję się jednak chwilami nieco wypalona, głównie przez wysokie wymagania zadane studentom przez prowadzących. Czasami nie starcza mi czasu na dokładniejsze rozwinięcie projektu, dopracowanie go, czy zwyczajnie dorobienie jednego rysunku, który lepiej wyjaśniłby mój koncept. Z biegiem lat coraz mniej też fantazjuję i wydziwiam, bo zdaję sobie sprawę z powagi konstrukcji i materialności wymyślanych obiektów. Nadal jednak tworzę i nie uważam, że muszę być cały czas kreatywna. Musimy pamiętać o życiowym balansie i ryzyku mentalnego wyczerpania. Poza projektowaniem ważne, aby twórca miał na boku fajne hobby ;).

3. Doprowadzenie projektu do końca

Dobra: umiemy dobrze zaprezentować nasz projekt i sprzedać go inwestorowi (na studiach – prowadzącemu), wiemy też, jak obudzić w sobie kreatywne myślenie. Pozostało nam… skończyć to, co zaczęliśmy.

Ok, ok – to fakt, tacy wielcy twórcy jak Leonardo da Vinci czy Michał Anioł pozostawili po sobie podrysy do obrazów, które dzisiaj same w sobie uznawane są za arcydzieła, jako studium i badania możliwości tematów. Jednak NASZE szkice, hobbystów w XXI wieku, ale też ludzi wkraczających powoli na współczesny artystyczny rynek, powiedzmy szczerze, są nic nie warte (być może do czasu). Wartość ma dopiero przykładowo skończona praca oddana na konkurs. 

KONKURSY są genialną sposobnością dla studentów do zmierzenia się niekiedy z topowymi biurami z całego świata w rozwiązaniu tego samego założenia architektonicznego. W jednym konkursie wyższe miejsce od Zahy Hadid zajął nie kto inny niż DOMINowy awkwarelista, Grzegorz Wróbel, którego dorobek podsyłam niżej. 

Źrósło: Grzegorz Wróbel – Watercolors / Akwarele (Facebook)

W konkursie ważne jest, by dopilnować formalności. Jeśli nie spełnimy wymagań, nawet tych według nas  niepozornych i nieistotnych, zostaniemy wyautowani z gry, a nasza ciężka praca pójdzie na marne. Przykładowo, jeśli logo projektu zamieścimy na planszy w lewym zamiast w prawym rogu (tak jak było napisane w instrukcji) komisja konkursowa uzna, że nie umiemy czytać poleceń ze zrozumieniem, więc nie podołamy raczej zleceniu na wykonanie zaprojektowanego obiektu… Dlatego lepiej sprawdzić wszystko sto razy zanim naciśniemy przycisk “wyślij”. 

P O D S U M O W A N I E 

  1. Zadbaj o czytelną prezentację. Nie zapominaj o swoim pierwotnym pomyśle i niekiedy wybujałej fantazji. To własnie czyni Cię wyjątkowym, ale może nie być zrozumiałe przez innych.
  2. Rozwijaj swoją pomysłowość. Miej pasje inne niż projektowanie – sport, łamigłówki, telenowele, układanie bukietów – cokolwiek, dzięki czemu zachowasz balans między życiem prywatnym a karierą.
  3. Skończ to, co zacząłeś. Nie poddawaj się zbyt szybko. Wielkie sukcesy budują małe powolne kroczki.

Related Articles

Responses