Architektura high-tech nowy vs high-tech stary

Odczuwam takie wrażenie, że obecnie w Polsce mamy pewien kompleks przeszłości pod kątem architektonicznym. Przeszłość to znaczy czasy między- i powojenne. Tamte czasy były trudne, nieprzyjemne i ten kto je pamięta raczej nie chciałby do nich wracać. Międzywojnie pewnie nie aż tak, można nawet powiedzieć, że było dobrze, choć uogólniać nie można, wiadomo. Takie jest moje odczucie. Architektura, zaś była wtedy o najwyższej międzynarodowej jakości. To na pewno.

Czy teraz możemy mówić o czymś takim? Może i tak. Jakub Szczęsny (pierwszy polski architekt w kolekcji MoMa’y) czy Robert Konieczny są znani. Nie jest to chyba, mimo wszystko, skala Macieja Nowickiego, Heleny, Szymona Syrkusów albo Zofii, Oskara Hansenów. Na pewno nie ma tak wielu wybitnych architektów dzisiaj jak było w tamtym pokoleniu. Maciej Nowicki na przykład miał początkowo proejtkiować miasto Chandigarh, po jego niespodziewanej śmierci w katastrofie lotniczej zlecono to Le Corbusierowi. Helena i Szymon Syrkusowie (notabene wraz z Barbarą i Stanisławem Brukalskimi, Bohdanem Lachertem oraz Józefem Szanajcą) tworzyli polską sekcje CIAM (Międzynarodowy Kongres Architektury Nowoczesnej). Utworzył go Le Corbusier i z architektami z całego świata napisali Kartę Ateńską. Organizacja ta wyznaczała kierunek ówczesnej architekturze. Zofia i Oskar Hansenowie, zaś to autorzy postulatu o formie otwartej. Wystawy o i ch dziele były już w Oslo, Barcelonie, Oslo czy New Haven w Stanach Zjednoczonych w największych, tamtejszych galeriach.

Wracając, patrząc tylko na Warszawę mam nieodparte wrażenie, że wszystko co w niej najlepsze powstało już lata temu. Dzisiaj jak powstaje coś dobrego to od razu wszyscy zainteresowani architekturą mówią o tej realizacji tak długo aż nie powstanie kolejna w podobnym stopniu poprawna. Z Wybitnych projektów, które powstały przez ostanie 20 lat mogę pewnie wymienić Muzeum Katyńskie BBGK i więcej przykład to już bym musiał szukać. Mimo wszystko nawet jakbym miał sięgać pamięcią trochę dalej nie jestem w stanie przytoczyć budynków o podobnej jakości. BUW, prawda, ma wzorcowo zaprojektowany ogród, ale sam budynek nie wywołuje szczególnych emocji. Postmodernistyczny nawyk kontrastowania różu z turkusem na pewno dużo odejmuje. Na pewno warstwa symboliczna jest tam na wysokim poziomie, ale mam wrażenie, że momentami jest tam trochę za dużo… Detalu, symboli, wszystkiego. Detal, mimo, że na wysokim poziomie co rzadko się zdarza; czasami jest chyba go za dużo.

Wnętrza są często prześwietlone przez duże przeszklenia w dachu. Jest to smutne, że od osób, które powinny być świadome w tym temacie słyszy się że pomieszczenia, w których występuje cień, półcień i światło to są jakieś “ciemne klitki”, “jaskinie”. Dopiero miejsca gdzie jest bardzo dużo światła są dobre. W bibliotece półmrok? No racja, w czytelni powinno być dużo światła ale hol, korytarz czy inne miejsca nie muszą być skąpane w ostrym świetle. Muzeum Katyńskie jest świetnie zaprojektowane pod tym kątem. Buduje to klimat, ale też jest lepsze dla naszych oczu. Nie zauważamy już dzisiaj często tego, że jesteśmy przebodźcowani. We wnętrzach gmachów publicznych zazwyczaj jest za dużo światła, za dużo różnych detali nie tworzących spójnej całości. Na zewnątrz zaś detalu jest za mało fasady są nudne. Byleby nie wyróżniały się w pierzei by nic nie zarzucić. Tak powinno być, ale nie przez uciekanie od nasycania kompozycji.

Mam wrażenie, że jest to dzisiaj największy problem; detal. Wyważenie ilości, określenie jego charakteru i przede wszystkim używanie go w taki sposób by łączył się z budynkiem w jedną bryłę. Dobrym przykładem w tym kontekście jest architektura Stanisława Fiszera, na przykład siedziba Orange. To są rzeczywiście dzisiejsze przykłady dobrego high-techu, tyle, że nie jest to na ustach ludzi. Mam wrażenie, że w Warszawie mało co powstanie lepszego w nurcie high-techu niż dom towarowy CDT czyli tzw. “Smyk”. Mówi się, że budynek ‘siedzi’ w krajobrazie/ kontekście. No to ten budynek siedzi. Zaokrąglenie narożników są rzeczywiście uzasadnione, a nie jak w wielu budynkach zrobione nie wiadomo czemu na dobrą sprawę. Detal wyważony i rewitalizacja skończona w 2015 roku pokazuje jak była istotny detal dla tego budynku. Ogólnie rzecz ujmując ta rewitalizacja najlepsza nie była, wszystkie najlepsze pomysły powstały w 1952r. Pokazują to budynki doklejone do Smyka. Widać, że projektowała je inna ręka.

High tech

Related Articles

Responses