Misja-wizja

Na tej stronie wpiszę misję i wizję Domina

Historia która opisuje naszą misję

Był rok 1994. Grudzień. Jakoś tak na początku.

Byłem na pierwszym roku studiów. A ponieważ grudzień na WAPW to już jest czas że brakuje czasu. Szybko zbiegałem po schodach żeby złapać autobus 159 który odjeżdżał o 16:05

Miałem raptem siedem minut, żeby zabrać kurtkę i popędzić na przeciwko Hali Koszyki. Tam był mój przystanek. 

Kiedy byłem w połowie schodów spotkałem Maćka. To był mój ziom z Liceum. Trochę mnie to zdziwiło ponieważ był w klasie maturalnej. W ręku niósł taką karbowaną plastikową tubę. Wiesz taka co to nobilituje, że już prawie się jest architektem. Zagadałem w pośpiechu :

– No siemasz, co Ty tu robisz?

– Będę zdawał na architekturę w tym roku i chodzę tu na zajęcia.

Pomyślałem, że mogę pojechać tym o 16.20. Nie mogłem odmówić sobie obejrzenia rysunków Maćka.

– eee to zajebiście, pokaż mi swoje prace.

Maciek wyciągnął pomarszczone kartony. No wiesz jak włoży się do tuby gruby brystol to papier się łamie. Słabo to wygląda. Ja też latałem z tubą ale potem już się nauczyłem żeby nosić je w teczce.

Na pierwszym arkuszu miał narysowany Łuk Tytusa w Rzymie (a swoją drogą to kliknij na ten artykuł). Koślawy jak cholera. Nic się nie zbiegało poprawnie. Piony się waliły. A proporcje były dwa razy przesadzone.

Jak dziś pamiętam co wtedy powiedziałem :

– Ty na kurs chodzisz trzy miesiące i nie umiesz ustawić punktów zbiegu?

Teraz bym tak nie powiedział bo to chwyt erystyczny tzw. szlachectwo zobowiązuje. Ale dodałem coś jeszcze, coś co zmieniło całe moje życie.

– Ja bym Cię w tym czasie nauczył więcej.

Pojadę tym 16:35.

Kto by przypuszczał, że chęć pomocy koledze doprowadzi do założenia największej szkoły rysunku w Polsce. 

Zacząłem mu robić korektę. Narysowałem punkty zbiegu. Poprawiłem zbieganie się osi krótkich. Wyprostowałem ściany i wrysowałem detale.

Następny autobus będę miał 16:50

Po tym rysunku zrobiłem mu jeszcze jedną korektę ale nie pamiętam już co to było. 17:05 chyba jest następny.

Maciek doznał szoku i powiedział:

– Wiesz, jak rysowałem ten Łuk to w zasadzie nikt do mnie nie podszedł i nie powiedział mi jak rysować. 

Ponieważ zajęcia Maćka zaczęły się 16:15 widziałem, że przebiera nogami. Z jednej strony chciał słuchać a z drugiej szkoda mu było opłaconych zajęć. Umówiliśmy się na mega korektę w sobotę na 13.00. Dlaczego nie wcześniej? Bo wiedziałem, że do 3-4:00 będę grał w Cywilizację 🙂

Pierwsza lekcja w DOMINIe ?

Tak jak przypuszczałem. Grałem w Cywilizację ale tylko do jakiejś pierwszej w nocy.

Trochę się stresowałem, że na 13.00 przyjdzie mój pierwszy uczeń. Ja byłem dopiero studentem I roku. A tu takie wyzwanie. Chciałem Maćkowi pomóc.

Punktualnie o 13.00 mój pierwszy uczeń stawił się u mnie w drzwiach. W Piastowie w Al. Wojska Polskiego.

Lekcja trwała prawie cztery godziny.

Wyjaśniałem mu wszystko co sam wiedziałem. Pamiętam jak pokazałem swój rysunek z “Wydziału” Lamus z Kalinówki Kościelnej i powiedziałem:

– Ty też tak będziesz rysował!

Maciek trochę z niedowierzaniem patrzył na ten arkusz. On dopiero zaczynał a moja praca jawiła się jak nie do doścignienia. Teraz po latach wiem, że była łatwa do osiągnięcia. Ale wtedy nie wiedziałem, że istnieje krzywa Duninga Krugera. Wydawało mi się, że jestem już świetny. Potem już nie miałem takiego wrażenia.

Maciek na koniec spytał ile kosztuje ta lekcja. A ja odparłem :

– Nic! To była dla mnie wielka frajda.

Potem już pobierałem honorarium a frajda z uczenia została mi do dziś

Wojtek Domińczak

Maciek Beczak - mój pierwszy uczeń - teraz jest znanym architektem:

architektura